- Hej, Roxanne! Powiedz, jak się czujesz po przegranej walce?!....Dlaczego ogłosiłaś koniec kariery?! - do uszu pięściarki dobiegają krzyki i nawoływania. Dziennikarze są z każdej strony i nie przestawają zadawać te same pytania. Roxanne kieruje się w stronę samochodu, idąc za swoim przyjacielem, który równocześnie jest jej ochroniarzem i kierowcą. Wkłada do ust papierosa i odpala go.
Nie zwracając uwagi na ludzi dookoła wsiada na tylne siedzenie i z westchnieniem opiera się o zagłówek.
- Ciężki dzień co? - zagaduje kierowca. Patrzy na jego plecy z uniesioną w górze brwią.
- Ta.. - mruczy i zaciągam się tytoniem, a następnie strzepuje do popielniczki nadniar popiołu.
- Wiesz, że teraz nie będziesz miała spokoju? - mówi, a ona prycha pod nosem.
- Wiem - odpowiada.
- Co z tym zrobisz?
- Aiden, daj mi spokój. Jestem zmęczona - mówi i gasi niedopałek. Do szklanki stojącej obok nalewa sobie wodę i wypija mały łyk.
Już ja wiem co trzeba zrobić, mysli. Dość mam tego mydlenia oczu. Jestem już zmęczona. Mam trzydzieści lat, a czuję się jakbym miała pięćdziesiąt. Czas zakończyć karierę i przejść na emeryturę. Chciałabym jednak, żeby moje życie i kariera nie poszły w zapomnienie.
***
Z roztargnieniem zamyka drzwi i rzuca torebkę na komodę. Z listem w ręku przechodzi do kuchni i nalewa sobie wody z kranu.
- Nie wierzę - mówi do siebie i siada oszołomiona na krześle przy stole. Właśnie dostała propozycję nie do odrzucenia. Ona, początkująca dziennikarka, która ledwie co skończyła studia ma napisać biografię Raxanne Roberts, słynnej bokserki.
To dla niej szansa na wybicie się w tym środowisku, ale nie jest pewna, czy jest gotowa na takie coś. Oczywiście wie, że niedawno Roberts zrezygnowała z kariery. Zastanawiające jest jednak to, że chce ona napisać biografię, a raczej chce zlecić to właśnie jej. Nie jest przeciez jakoś sławna.
Ale jestem dobra, myśli od razu. Nigdy nie lubiła być fałszywie skromna. Wie na co ją stać i chętnie z tego korzysta. Nieraz pisała felietony do różnych redakcji i jak dotąd wszystkim się podobało.
Tego samego dnia wieczorem siedząc w wannie jej myśli nie mogą odejść od listu i oferty w niej zawartej. Sto tysięcy na pewno jej się przyda. Mogłaby w końcu wyjechać na jakieś wakacje i odpocząć od szarej codzienności. Prawda jest taka, że nie zarabia zbyt wiele, a w domu nikt na nią nie czeka, kiedy wraca do mieszkania.
Jej wachanie wydaje jej się być bardzo właściwe. Kto chciałby opuszczać swoje cztery ściany i wyjechać do innego miasta na niewiadomo ile, żeby napisać biografię słynnej pięściarki?
Mimo, że jej mieszkanie jest małe, to bardzo je lubi. Sama znalazła ogłoszenie, że jest on do wynajęcia, a później zebrała pieniądze na zaliczkę. Osobiście pomalowała ściany i wybrała meble. Czuje się tu po prostu dobrze i nie jest pewna, czy da redę zrezygnować z tego na jakiś czas.
Czy warto się zgodzić? Myśli wychodząc z wanny i zaczynając wycierać się ręcznikiem. Oczywiście, że tak. Kiwa głową do swojego odbicia. Jeśli chce coś zmienić w swoim życiu to ta propozycja jest jak wygrany los na loterii.
Postanawia, że następnego dnia zadzwoni do agenta Roxanne Roberts i powie, że się zgadza.
Następnego dnia zaczyna pakować swoje rzeczy do walizki. Postanawia, że do Los Angeles pojedzie swoim samochodem. Agent powiedział, że już oczekują ją w rezydencji pani Roberts i od razu podał dokładny adres oraz instrucję jak się tam dostać. Wystarczy wjechać we właściwą ulicę, a dom będzie widoczny już z daleka. Cóż, mogła sie tego spodziewać.
Zabiera swoje ulubione rzeczy i upycha je do walizek. Jeśli ma się tam przenieść na conajmniej kilka miesięcy, jak jest zawarte w umowie, którą dziś dostała faxem do podpisania, to chce zabrać ze sobą jak najwięcej rzeczy.
Sąsiad pomaga jej znieść wszystko na dół i wsadzić do bagażnika, za co dziękuje mu i oddaje swój bilet do kina na dzisiejszy seans. Ona sama i tak już z niego nie skorzysta, a szkoda, żeby się zmarnował.
Około południa jest już gotowa do drogi. Zajeżdża jeszcze na stacje benzynową, żeby zatankować, a przy okazji kupuje sobie kawę i hotdoga. Z tego wszystkiego zapomniała zjeść.
Chwilę potem jest już na autostradzie. Włącza radio i wsłuchując się w słowa Fuel Fandango o nowym życiu, przydusza gaz. Przed nią długa droga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz